Links

Literature Gallery Technicalia History Forum Home Page

Wasa Piorun Zvi Gogomen Musta Vroobel




Powrót do strony głównej
  Odpowiedz     Nowy wątek  

Oksydowanie stali

mek100
Niezarejestrowany
17:42 02-14-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Proszę o pomoc i w miarę jak najwięcej szczegółów na temat oksydacji stali. Nigdy tego nie robiłem chemicznie i dlatego bardzo jestem ciekawy bo z tego co się oriętuję taka oksyda jest trwalsza. Znalazłem tutaj na forum przepis na oksydowanie w temperaturze pokojowej, w związku z tym że mam większy przedmiot do oksydacji, chciałbym się dowiedzieć dokładniej o tym sposobie i jak trwała jest powłoka. To jedno. Interesuje mnie również czy oksydowanie w pojemniku stalowym nie emliowanym ma ujemny wpływ na przebieg procesu, czy stal utwardzana wymaga większego stężenia odczynników, i jaka metoda osydowania chemicznego jest przez was ekspertów najpewniejsza(proszę o przepis). Za pomoc z góry dziękuję.

Odpowiedz z cytatem
Pasterz

Nadano:
19:01 02-14-2005
Posty:184
Zarejestrowany:
20:59 08-26-2004

IP: 83.26.xxx.xxx




Proszę o pomoc i w miarę jak najwięcej szczegółów na temat oksydacji stali. Nigdy tego nie robiłem chemicznie i dlatego bardzo jestem ciekawy bo z tego co się oriętuję taka oksyda jest trwalsza. Znalazłem tutaj na forum przepis na oksydowanie w temperaturze pokojowej, w związku z tym że mam większy przedmiot do oksydacji, chciałbym się dowiedzieć dokładniej o tym sposobie i jak trwała jest powłoka. To jedno. Interesuje mnie również czy oksydowanie w pojemniku stalowym nie emliowanym ma ujemny wpływ na przebieg procesu, czy stal utwardzana wymaga większego stężenia odczynników, i jaka metoda osydowania chemicznego jest przez was ekspertów najpewniejsza(proszę o przepis). Za pomoc z góry dziękuję.
Napisane przez mek100


Cześć. Nie wiem czy przeczytałeś cały wątek "oksydacja" bo jest tam prawie wszystko na ten temat, łącznie ze sposobem oksydowania bez zanurzania. Przeczytaj uważnie.
Wg. mnie oksydowanie w pojemniku stalowym jest złe, bo oksydują się jego ściany, przez co spada stężenie dodanych związków. I trzeba pamiętać by oksydować pod przykryciem
lub stale dolewać wody by mieć roztwór o odpowiednim stężeniu. W przeciwnym razie uzyskasz rdzawy kolor zamiast czarnego, tak jak ja to zrobiłem za pierwszym razem.
U mnie oksydacja olejem na gorącą jest dość trwała. Oksydowałem wielokrotnie nagrzewając przedmiot.
Myślę, że metodą prób i błędów można dojśc do odpowiedniego efektu, ważne aby zacząć.
Ekspertem jest Bel. Może ci coś doradzi.
Pasterz.



Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
22:11 02-14-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Proszę o pomoc i w miarę jak najwięcej szczegółów na temat oksydacji stali.
Napisane przez mek100



Witam.
Przede wszystkim podaj więcej szczegółów, w miarę możliwości, z jakiej stali jest wykonany przedmiot i jakie ma gabaryty. Czy był już oksydowany? Piszesz, że przedmiot jest utwardzony. Mam przez to rozumieć, iż jest hartowany. Jeżeli tak, to ma powyżej 0,3% węgla i przeszedł obróbkę cieplną. Więc prawdopodobnie nie chcesz czernić ogniowo, aby przedmiot nie uległ rozhartowaniu, To tylko moje domysły, bo może to być stal stopowa. Oksydacja chemiczna oprócz zmiany koloru stali podnosi odporność na korozję, ale oczywiście nie należy zapominać, że należy mimo wszystko zastosować konserwację olejem lub woskowanie dla podniesienia ogólnej odporności korozyjnej. Jeżeli jeszcze nie eksperymentowałeś z chemicznym oksydowaniem stali, musisz zachować szczególną ostrożność przy obchodzeniu się z składnikami kąpieli chemicznych. Masz do czynienia z związkami żrącymi i niebezpiecznymi dla skóry, a szczególnie chronić oczy okularami ochronnymi, odpryśnięta gorąca kropla wodorotlenku sodu natychmiast może uszkodzić oko lub skórę, nie mówiąc o odzieży. A oksydowanie przebiega w większości w gorących kąpielach. Nie ma metody najpewniejszej, tylko próby.
Więc tylko z pozoru wydaje się to proste. Musisz, więc podać więcej szczegółów wówczas spróbuje Ci coś doradzić, z której kąpieli możesz skorzystać i jak to zrobić. Małe przedmioty czernić łatwiej.
Pozdrawiam Bel.


Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
23:09 02-14-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Dzięki za informacje. Przedmiot który chciałbym zaoksydować(będzie to oksydacja ponowna) jest lufa karabinu(strychowca w dobrym stanie) i jak sądzę nie jest to zwykła stal. Wiadomo jest to dłuższy przedmiot, jak sie orientuję nie mogę go oksydować olejowo, musiałbym go grzać do odpowiedniej temperatury, a nie chcę go zniszczyć. Wydaje mi sie że oksydacja chemiczna jest dobrym rozwiązaniem, ale tutaj pojawia sie problem z pojemnikiem do tego zabiegu. Jakie odczynniki będą odpowiednie i jaki sposób będzie najlepszy do tego rodzaju stali? Czy oksydacja w temperaturze pokojowej wystarczy w tym wypadku? Oczywiście poeksperymentuję trochę, ale także proszę o pomoc.

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
23:29 02-14-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Jeszcze jedna sprawa, jedno pytanie. Jaki może być pojemnik oprócz emaliowanego? Chromowany czy niklowany? Proszę o odpowiedź.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
16:06 02-15-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Dzięki za informacje. Napisane przez mek100


Witam.
To trochę kłopotliwy przedmiot, raczej czernić w domowych warunkach kąpielami na gorąco będzie utrudnione. Taka stal da się oczywiście oksydować. Oksydowanie chemiczne to praktycznie jeden z głównych sposobów stosowanych w przemyśle czernienia stali. Jednak, aby trochę rozjaśnić, o co chodzi podam trochę teorii.
Oksydowanie stali to wbrew pozorom korozja, tak, ale to zmierzony proces korozji na powierzchni stali. Oksydowanie to również pasywacja powierzchni stali, stworzenie ochronnej warstewki barierowej. Tak, więc pasywacja stali jest sztucznie wywołanym i kierowanym procesem korozji w wyniku, którego na powierzchni metalu tworzy się (praktycznie nie rozpuszczalna w wodzie i środowisku wywołującym proces) ściśle związaną z metalem. Powłoki pasywujące mają szerokie zastosowanie, bo oprócz własności antykorozyjnych mają estetyczny i dekoracyjny wygląd. Mechanizm oksydowania i pasywacji stali przebiega w sposób dość skomplikowany i do końca niewyjaśnionych reakcji chemicznych.
Powłoki takie tworzone na powierzchni stali nazywamy tlenkowymi powłokami konwersyjnymi. Zbudowane są z magnetytu ( Fe3O4). Najlepsze własności ochronne posiadają warstewki średniej grubości około 0,6μm – 0,8μm., Ponieważ odporność korozyjna tych warstewek nie jest zbyt wysoka (są jednak trochę porowate i nie tworzą szczelnej bariery jak np. na glinie, cynku), dlatego pokrywa się je dodatkowo olejami i woskami. Posiadają barwę od brunatnej, szarej, niebieskiej do czarnej i z tego powodu stosowane są też w celach dekoracyjnych. Chemiczne oksydowanie stali polega na przekształcenie warstewki istniejącej na powierzchni w kontakcie z atmosferą w tlenek Fe3O4. Najbardziej rozpowszechnioną metodą jest proces oksydowania w stężonych wodnych roztworach wodorotlenków z dodatkiem utleniaczy jak azotan(V) i azotan(III), azotyn sodu lub potasu ( silne utleniacze) przy temperaturze powyżej 1000C. Jako jeden z możliwych mechanizmów podaje się reakcje z wytworzeniem, żelazianu (III) sodu
Fe → Na2FeO2 → Fe2O3 * m H2O

Fe3O4
Według innych autorów elektrochemiczny proces oksydowania jest warunkowany tworzeniem związków, nitrozowych Fe(NO)n zdolnych do utleniania Fe+2
W technicznych procesach otrzymywania warstewek istotnymi czynnikami są: stężenie ługu, stężenie utleniaczy i temperatura kąpieli o stężeniu 800-900g/l NaOH przy temperaturze 140- 1450C i stężeniu około 200-250 g/l Azotanu sodu NaNO3 oraz 50-70 g/l azotynu sodu NaNo2 – zapewnia dobrą pasywację na powierzchni stali. Jednak praktyka, eksperymenty i zdobyte przy tym doświadczenie najlepiej określą warunki procesu. Czym niższa zawartość węgla w stali tym wyższa winna być temperatura oksydacji, nie większa jednak jak 165 0C. Wniosek można wysnuć następujący musimy dążyć do uzyskania na powierzchni stalowej warstewki tlenku żelaza Fe3O4 magnetytu, który ma niebiesko czarny kolor i pasywuje stal, drogi do celu mogą być różne nie koniecznie gorące kąpiele wodorotlenkowe z utleniaczami, chodzi o to, aby stworzyć warunki do utworzenia się warstewki magnetytu. Jednak praktyka, eksperymenty i zdobyte przy tym doświadczenie najlepiej określą warunki procesu.
Tyle w skrócie teorii, ale myślę, że warto wiedzieć, w czym rzecz.
Najodpowiedniejszym zabiegiem było by brunirowanie, jeden z rodzaii oksydowania, ale to zabieg pracochłonny i dość trudno będzie dostać jeden z odczynników do kąpieli, Chlorek rtęciowy sublimat trucizna (paruje bez fazy ciekłej i wdychany jest bardzo trujący). Brunirowanie to szlachetne barwienie stali na ciemno granatowy kolor, stosowany przy produkcji broni oraz przy rekonstrukcji konserwacji zabytkowych egzemplarzy broni, przyrządów pomiarowych itp. Efekt zależy od pracochłonności i staranności wykonania. Polega na nacieraniu przedmiotów stalowych tamponem nasyconym roztworem czerniącym oraz następnie gotowaniu w następnej kąpieli zawierającą taninę.
W twoim przypadku spróbowałbym podobną metodę, ale prostszą, bez trującego chlorku rtęci i możliwą do wykonania w warunkach domowych.
Najważniejsza sprawa to przygotowanie powierzchni stali do czernienia. Przede wszystkim trzeba szczelnie zatkać otwory jakimś kołkiem drewnianym, aby do środka nie dostały się kąpiele. Koniecznie trzeba usunąć stare oksydowanie przez przetarcie tamponem nasyconym 5% kwasem solnym HCl, odrazu schodzi stare czernienie następnie dokładnie wypłukać w wodzie i osuszyć. Nie może być żadnych śladów rdzy, musi być usunięta. Można usunąć mechanicznie (szczotkami), chemicznie np. Fosolem, (Fosol usunie też stare czernienie) lub elektrolizą. Po odrdzewianiu chemicznym lub elektrolizie koniecznie wypłukać kilkakrotnie w wodzie. Myślę, że elektroliza nie będzie potrzebna, piszesz, że przedmiot jest w dobrym stanie. Następnie całą powierzchnię wypolerować papierem ściernym o stopniowo coraz drobniejszym ziarnie, można użyć papierów ściernych tak zwanych wodnych używanych przez lakierników samochodowych. Po wypolerowaniu powierzchnię stali koniecznie trzeba dobrze odtłuścić, od tego zależy powodzenie całej operacji. Odtłuszczamy przez mycie w wodzie z płynem do mycia naczyń typu Ludwik, następnie osuszenie i przemycie10% roztworem wodnym wodorotlenku sodu NaOH, opłukaniu i na końcu przemyć alkoholem może być denaturat. Przedmiot jest wtedy dobrze odtłuszczony, gdy zwilżony kroplą wody, woda rozpływa się po całej powierzchni równomiernie. Jeżeli test na odtłuszczanie wypadnie negatywnie należy poprawić odtłuszczanie Odtłuszczonego przedmiotu nie możemy dotykać palcami trzeba operować czystymi szczypcami lub gumowymi rękawiczkami, ponieważ zaraz natłuścimy powierzchnię.
Następnie przedmiot trzeba lekko nadtrawić w kąpieli roztworu 10% kwasu siarkowego z wodą:
1. Woda 1000 cm3
2. Kwas siarkowy stężony H2SO4 100 cm3
Zanurzając wypolerowany i odtłuszczony przedmiot dosłownie na kilka sekund to jest 3-6 sekund, nie dłużej, dłuższe trawienie zepsuje polerowanie i odrazu wypłukać i przełożyć do kąpieli czerniącej. Wypolerowany i odtłuszczony przedmiot nie można odłożyć do czernienia do następnego dnia, ponieważ pokryję się niewidoczną warstewką tlenków, które uniemożliwią czernienie. Trzeba zaraz po operacji nadtrawiania przenieść do kąpieli czerniącej, lub przy dużych przedmiotach nacierać tamponem nasyconym roztworem czerniącym.
Czernienie (kąpiel bez chlorku rtęci)
Skład kąpieli A
1- Chlorek żelazowy FeCl2 150 g
2- Siarczan miedziowy CuSO4•5H2O 30 g
3- Kwas azotowy stężony HNO3 70 cm3
4- Kwas solny stężony HCl 70 cm3
5- Alkohol etylowy 96% C2H5OH 50 cm3
6- Woda do objętości 1000 cm3
Skład kąpieli B
1- Woda 1000 cm3
2- Tanina 10 g
Wypolerowany odtłuszczony przedmiot nacieramy tamponem nasyconym roztworem A zwilżając równomiernie cały przedmiot (tak, aby z tamponu roztwór nam nie kapał) od razu po kilku sekundach stal zaczyna ciemnieć, po poczernieniu przedmiot bez płukania suszy się w gorącej parze wodnej przez 20-30 min. Następnie jest kąpiel w wrzącym roztworze B przez okres 30 min., Jeśli po wyjęciu z kąpieli B i osuszeniu gdyby powstał brązowy nalot należy go zeszczotkować czystą miękką szczotką mosiężną, lub z ostrym i twardym włosiem. Zabieg nacierania kąpielą A i kąpieli w roztworze B trzeba powtarzać tyle razy aż uzyskamy wymagany ciemno niebieski kolor. Po czernieniu nacieramy rzadkim olejem wazelinowym lub wrzecionowym.
W tej recepcie można spróbować ominąć kąpiel w taninie ona utrwala kolor czernienia. Tanina nie jest żrąca ta substancja jest garbnikiem występuje w herbacie a najwięcej jest jej, bo około 27% w galasówkach. Są to takie narośla na liściach dębu. Narośla te, to kokony larwy owada pasożytującego na młodych liściach dębu. Alkohol to denaturat.

Względnie mimo wszystko skorzystać z recepty na gorąco, którą stosowałem dość często:
Skład kąpieli
1- Wodorotlenek sodu NaOH 700g do 800 g
2- Azotan sodu NaNO3 200g do 250 g
3- Azotyn sodu NaNO2 50g do 70 g
4- Woda 1000 cm3
Temperatura kąpieli początkowa 138-140 stopni C końcowa 142-146 stopni C, z przedmiotem zawieszonym na drucie stalowym trzeba cały czas poruszać w kąpieli, czernimy 20-120 min. Zależnie od otrzymywanego stopnia zaczernienia. Po czernieniu przedmiot płuczemy i po wysuszeniu nacieramy rzadkim olejem. W czasie czernienia dość szybko odparowuje woda i gorąca kąpiel pryska bardzo drobnymi kropeleczkami, więc trzeba bardzo uważać, naczynie musi być dość głębokie, aby te kropelki nie wydostawały się na zewnątrz.
Względnie w dwu kąpielowej.
Recepty kąpieli na gorąco II etapowe (2 Kąpiele)
Skład kąpieli (A)
1- Wodorotlenek sodu NaOH 850 g
2- Azotan potasu KNO3 25 g
(saletra do peklowania mięsa)
3- Woda 1000 cm3
Skład kąpieli (B)
1- Wodorotlenek sodu NaOH 1100 g
2- Azotan potasu KNO3 80 g
3- Woda 950 cm3
Temperatura kąpieli A 140 stopni C, czas czernienia 10 min. Cały czas poruszamy przedmiot czerniony, następnie, aby warstwę poczernienia pogrubić bez płukania przenosimy do kąpieli B temperatura 155 stopni C, czas 35 min.



Można pospawać pojemnik z zwykłej blachy stalowej lub z rury stalowej przeciętej wzdłuż powyżej średnicy i zadeklowanych na końcach przyspawaną blachą, na taką kąpiel naczynie nie musi być emaliowane, tylko trzeba wygrzać w niej kąpiel czerniącą, blacha się poczerni i później już nie będzie psuła następnej kąpieli, głębiej już się nie będzie czerniła. Pewnie, że gdybyś wykonał pojemnik z blachy kwasoodpornej to było by łatwiej, ale to są koszty. W żadnym wypadku aluminiowa wodorotlenek sodu natychmiast ją przeżre.
Odczynniki potrzebne do sporządzenia kąpieli czerniących wystarczą zupełnie o stopniu czystości „techniczne”, szkoda wydawać pieniądze na odczynniki czyste „cz.”, lub czyste do analiz, „czda.” Odczynniki takie są dużo droższe, nieraz dwukrotnie. Wszystkie zakupione odczynniki przechowywane w naczyniach bezwzględnie należy koniecznie trwale opisać, co zawierają, nie długopisem, ale odporną na odczynniki farbą. Znam to z doświadczenia, po otwarciu takiego naczynie zawsze są jakieś śladowe opary, za pół godziny po długopisie nie ma śladu. Schowamy odczynnik z pojemnikiem napis zniknie a później nie wiadomo, co tam jest i w najlepszym wypadku zakupimy nowy, nie mówiąc o tym, że może się coś stać przez pomylenie odczynników. Robimy to też koniecznie z zużytymi odczynnikami.
Przystępując do pracy musimy sobie zapewnić minimum przestrzeni, stół, dostęp do bieżącej wody i energii elektrycznej, możliwości ogrzewania wanny z kąpielami, wentylacji i odprowadzenia oparów, wagi, naczyń, łopatki plastykowej, szmat, szczypiec stalowych, rękawic gumowych, okularów ochronnych, fartucha, itp. pomocniczych narzędzi. Musimy pamiętać o dobrej wentylacji, nawet bezpieczniej pracować przy otwartym oknie (opary). Przed rozpoczęciem pracy laboratoryjnej należy włożyć fartuch oraz przygotować okulary ochronne i rękawice; wszystkie te przedmioty zapewniają nam bezpieczeństwo pracy, są niezbędne przy czynnościach z kwasami lub wodorotlenkami (ługiem). Fartuch, okulary i rękawice są niezbędne, przesadą nie będzie mieć nakrycie głowy, przecież szkoda naszego zdrowia i odzieży. I nie ma, co ukrywać: chemia jest niebezpieczna. Dlatego trzeba wszystko robić dokładnie, nie wolno lekceważyć żadnych nawet najdrobniejszych wskazówek, w przeciwnym razie może być nieszczęście. Spieszyć się powoli i z rozmysłem. Nigdy nie zlewajmy razem do jednego pojemnika nieznanych roztworów i odczynników, nie mieszajmy nieznanych substancji, ponieważ nie przewidzimy jak gwałtowna i z jakimi skutkami może przebiec reakcja, nie będziemy mieć nad nią kontroli i może być tak gwałtowna, że rozpryśnie się po całym pomieszczeniu, a nawet może nastąpić wybuch. Używane naczynia zaraz myjmy po skończonych pracach, po pierwsze wtedy łatwiej je umyć, dwa później trudno to zrobić, a użycie brudnych może zepsuć nam zamierzone efekty pracy. Dobrze jest pracować dwie osoby, zawsze, co dwie głowy to niejedna, a w razie, czego zawsze jest ktoś, co może nam udzielić pomocy. Pamiętajmy nigdy się nie spieszyć pomyśleć dwa razy zanim coś zrobimy i przewidywać skutki naszych poczynań, mamy do czynienia z niebezpiecznymi substancjami.
Przygotowywanie roztworów do czernienia zawierających NaOH jest niebezpieczne, ponieważ pracujemy z wodorotlenkiem sodu silnie żrącą substancją, i higroskopijną, roztwarzącą większość substancji organicznych. Przy zetknięciu z wodą wydziela się dużo ciepła. Należy sporządzając roztwór do odmierzonej ilości wody małymi porcjami dodawać NaOH i gdy temperatura podniesie się zanadto, przerwać dodawanie NaOH, schłodzić roztwór i dopiero później dalej małymi porcjami dodawać pozostałą część wodorotlenku. Koniecznie należy przestrzegać sposobu sporządzania roztworu NaOH. Jeszcze jedna uwaga NaOH zakupione przeważnie jest w szklanych litrowych butelkach z korkiem na szlif lub zakrętką bakelitową i z reguły nie da się jej otworzyć, jeżeli przed zakupem dłużej była na magazynie, ponieważ NaOH wchodzi w reakcję ze szkłem i szlifowany korek szklany praktycznie jest scalone ze szkłem. Wtedy nie należy się mocować z korkiem, bo z reguły skończy się to nieszczęśliwie i stłuczeniem butli i dotkliwymi poparzeniami. (Mam to przerobione, pozostała mi blizna na czole i miałem szczęście, że nic nie wpadło do oka). Należy wtedy butle włożyć do grubego worka plastykowego np. po nawozach sztucznych, przykryć szmatą, umieścić to wszystko do dużej miednicy plastykowej i rozbić młotkiem, później z worka delikatnie przy pomocy plastykowej łopatki wybrać NaOH, a gdy jest zakrętka z bakelitu to w worku rozbić zakrętkę. Natomiast, gdy uda się butle otworzyć, to pastylki wodorotlenku prawie zawsze są zbrylone oraz silnie z sobą scalone i też trudno je rozdzielić i wyjąć. W tym wypadku najlepiej nie siłować się z wydobyciem, NaOH, bo zaraz skończy się to nieszczęściem i odpryśnie nam do oka, należy postąpić jak wyżej, do worka plastykowego, szmata, młotek i rozbić butle. Przy pracy z wodorotlenkiem pracować w okularach ochronnych, dostanie się wodorotlenku do oka grozi utratą wzroku. W roztworach zawierających stężone kwasy też należy uważać przy ich sporządzaniu, są też substancjami bardzo żrącymi. Wlewamy zawsze kwas do wody, a nie odwrotnie, kwas przy mieszaniu z wodą też podnosi temperaturę roztworu. Wlewamy w małych ilościach i stopniowo, aż wlejemy całą potrzebną ilość. Sole kwasów i zasad rozpuszcza się w wodzie o wiele bezpieczniej i bez niespodzianek. Zalecane jest ostrożne mieszanie podczas tworzenia roztworów.
Później pracując z gorącym wodorotlenkiem w roztworze przy czernieniu trzeba bardzo uważać i być w okularach, ponieważ kąpiel po podgrzaniu pryska. Z chemikaliami zawsze trzeba być ostrożnym i przewidywać niebezpieczne sytuacje. Zawsze substancje w butlach należy mieć trwale opisane, co zawierają i chronić przed dostępem osób niepowołanych, a szczególnie dzieci. Koniecznie pod zamknięciem, bo praktycznie nie ma substancji chemicznych bezpiecznych. Gorący roztwór wodorotlenku sodu jest bardzo niebezpieczny. Do neutralizacji w razie, czego należy mieć roztwór 3% kwasu octowego i bieżącą wodę oraz jakiś krem. Odprysk gorącej soli natychmiast spłukać dużym strumieniem wody przetrzeć roztworem 3% kwasu octowego, spłukać dużą ilości wody i następnie miejsce na skórze natrzeć tłustym kremem. Przy pracy z kwasami postępujemy podobnie, lecz do neutralizacji potrzebujemy roztwór 5% roztworu wodnego kwaśnego węglanu sodu (NaCO3), czyli zwykła soda spożywcza tak zwana soda oczyszczona lub roztwór wodny 1-2% amoniaku. Jeszcze jedna wskazówka ułatwiająca pracę przy sporządzaniu roztworów, zaopatrz się w większe strzykawki jednorazowe plus kilka grubych igieł. Strzykawki mają podziałkę w cm3 to nam ułatwia pomiar pobieranych cieczy, igły wykonane są z stali kwasoodpornej wiec nierozpuszczają się w odczynnikach. Rozcieńczając stężone kwasy należy najpierw odlać z butli do zlewki część kwasu i pobrać z zlewki strzykawką potrzebną ilość i dopiero teraz delikatnie wstrzyknąć do odmierzonej ilości wody, uchroni nas to od rozlewania stężonych odczynników i spokojne dozowanie odczynnika. Zużyte kąpiele trzeba wlać do większej ilości wody. Przynajmniej 2l na 1l zużytej kąpieli. Neutralizujemy tak rozcieńczone kąpiele kwaśne (kąpiele gdzie był kwas) roztworem 5% kwaśnego węglanu sodu, natomiast zasadowe (gdzie był wodorotlenek) 5% kwasem solnym lub ostatecznie octem.
Przyznam się szczerze, że początkowo miałem pewne skrupuły nad pierwszą odpowiedzią na twój post, przypuszczam, że jesteś w młodym wieku, ale doszłem do wniosku, iż i tak znajdziesz w sieci recepty, sam zresztą kilka tam znalazłem, a w opisach zamieszczonych w sieci nikt nie podaje się jak to wykonać i na co trzeba zwracać uwagę, że praca z odczynnikami chemicznymi niesie z sobą pewne ryzyko, z którego trzeba zdawać sobie sprawę.
Przepraszam, że post długi, ale nie darowałbym sobie gdyby mogło coś się zdarzyć a nie było uwag dotyczących bezpiecznego postępowania. Gorąco proszę o roztropność i dokładne zwrócenie uwagi na wskazówki, które podałem.
Pozdrawiam Bel.

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
22:55 02-15-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Wielkie dzięki za tak wyczerpującą odpowiedź, wiedza ta na pewno mi się przyda. Mam jeszcze jedno pytanie, czy przedmiot o którym pisałem wcześniej mogę zaoksydowac prostym sposobem przez podgrzanie i zanurzenie w oleju jadalnym (z tym nie miałbym raczej problemu)? Interesuje mnie czy temperatura potrzebna do tej metody i zanurzenie w chłodnym oleju, spowoduje zmianę struktury takiej stali. czy jedynym sposobem będzie oksydowanie chemiczne? Proszę o odpowiedź.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
10:47 02-16-2005

IP: 217.144.xxx.xxx





Witam.
Oczywiście można poczernić metodą ogniową, przygotowanie przedmiotu do takiego czernienia jest takie jak do chemicznego, na wypolerowanym i otłuszczonym przedmiocie, gdy będziesz go ogrzewał pojawią się barwy nalotowe zmieniające się w miarę wzrostu temperatury, gdy osiągną kolor jasno żółty, słomkowy wówczas przedmiot ma temperaturę w okolicach 240 stopni C, wtedy nacieramy nagrzany przedmiot tamponem nasyconym olejem roślinnym. Nie zanurzamy nagrzanego przedmiotu w oleju, ponieważ większa ilość zimnego oleju schłodzi bardzo szybko nagrzany stalowy przedmiot, a olej nie zdąży się wypalić i poczernić powierzchni. Cały problem, że przedmiot jest długi a nagrzać należy cały przedmiot równomiernie i do takiej samej temperatury. Ogrzewając przedmiot prawdopodobnie potrzebne będzie mięć dwa palniki i nagrzewać przedmiot przemieszczając wzdłuż źródła ciepła. W zakresie temperatur 150- 250 stopni C przeprowadza się odpuszczanie niskie celem takiego odpuszczania jest usunięcie naprężeń hartowniczych przy zachowaniu dużej twardości i odporności na ścieranie. Więc gdy nie przekroczysz temperatury 250 stopni C stali nie rozhartujesz, niema, czym się martwić. Możesz taki sposób czernienia zastosować. Przeczytaj dokładny opis na forum w starym poście o oksydowaniu, dotyczącego czernienia ogniowego.
Powodzenia Bel.



Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
11:01 02-16-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Dzięki za odpowiedź, jeszcze jedno jeżeli najpierw podgrzałbym olej do odpowiedniej temperatury a następnie przedmiot i zanurzył go w całości, czy to coś zmieni? Zależy mi na ładnej, równomiernej oksydzie. Prosze o odpowiedź.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
12:35 02-16-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Napisane przez mek100


Witam.
Podgrzanie oleju nie spełni zadania, przekonasz się o tym robiąc eksperyment na jakieś rurce na próbę . Podgrzej ją i zanurz w naczyniu z olejem nawet podgrzanym. Trick polega na tym, że nacierając tamponem nasyconym olejem wprowadzasz cienką warstwę oleju, która natychmiast się ogrzewa na nagrzanej powierzchni, oraz jest dostęp tlenu atmosferycznego, co powoduje gwałtowne utlenienie się oleju i wydzielenie się sinych dymów, bez zapalenia. W tej sytuacji efekty tego utleniania wiążą się z powierzchnią stali w postaci czarnej warstwy.
Możesz operację grzania i nacierania tamponem z olejem powtarzać, aby pogłębić poczernienie. Pamiętając, aby przedmiotu nie przegrzać powyżej temperatury 250 stopni C. Jako tamponu możesz użyć szmatki lanianej, nie rób go z materiałów z twożyw sztucznych, będą się topić i przylepiać do gorącego przedmiotu.
Powodzenia Bel.


Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
21:43 02-16-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Proszę mi jeszcze wyjaśnic jedno. Chodzi mi o temperaturę, jaką powinien mieć przedmiot do metody z olejem. Jeżeli ogrzewając przedmiot zaczyna się lekko czerwienić, czy temperatura jest już za wysoka? Próbowałem w ten sposób, po czym zanurzyłem przedmiot do zimnego oleju, bardzo ładnie się poczernił(był wypolerowany). Myślę że dużo zależy także od gatunku stali? Prosze o odpowiedź.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
22:32 02-16-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Napisane przez mek100


Witam.
Tak poczerniłeś przedmiot tylko, jeżeli był hartowany to nagrzewając go, aż osiągnął barwę żaru ciemno czerwoną (wiśniową) to w granicach 650 stopni C dokładnie go rozhartowałeś. Temperatura była wystarczająca do poczernienia przez zanurzenie w naczyniu z olejem. Gdy zależy nam, aby przedmiotu nie rozhartować, to nie nagrzewamy go do czerwoności. Tylko do o wiele niższej temperatury, bo do około 240 stopni C i wtedy musimy nacierać tamponem z olejem. Aby stwierdzić w przybliżeniu, że osiągnęliśmy taką temperaturę, musi być przedmiot wyczyszczony do połysku, wówczas można zauważyć, przy podgrzewaniu tworzenie się nalotów tlenkowych na powierzchni stali, które zmieniają kolor zależnie od temperatury. To nie barwy żaru stali, tylko nalotów, które powstają na ogrzewanej stali. Jak one wyglądają w zależności od temperatur zobacz po tym adresem. Obrazek da się powiększyć
http://img203.exs.cx/img203/5933/barwynalotowe5kz.jpg
Przy takim czernieniu jak już opisywałem, zanurzając przedmiot w naczyniu z olejem czernienie się nie uda.
Więc żeby nie mylić jednego z drugim. Podając Ci taki sposób czernienia, chciałem, żeby przedmiot nie uległ rozhartowaniu. W wyższych temperaturach czernić łatwiej, ale traci się właściwości czernionego przedmiotu.
Dla porównania zobacz w poniższym adresie są przedstawione barwy żaru i temperatury im odpowiadające.
http://img221.exs.cx/img221/1650/barwyaru0hd.jpg


Odpowiedz z cytatem
bodkin
Niezarejestrowany
00:27 02-17-2005

IP: 83.26.xxx.xxx
jak temperatura bedzie za wysoka to tez kiepsko sie barwi - olej sie spali , chyba , ze sie dysponuje olejem do hartowania

Odpowiedz z cytatem
Pasterz

Nadano:
12:11 02-17-2005
Posty:184
Zarejestrowany:
20:59 08-26-2004

IP: 83.26.xxx.xxx



To nie barwy żaru stali, tylko nalotów, które powstają na ogrzewanej stali. Jak one wyglądają w zależności od temperatur zobacz po tym adresem. Obrazek da się powiększyć




No właśnie. A propos tych nalotów BEL- stwierdziłem , że niektóre gatunki żelaza czy stali po nagrzaniu dość mocnym zmieniają swój kolor lub pokrywają sie nalotem jak napisałeś wcześniej tlenkowym. U mnie ten nalot był szary wpadający prawie w czerń i muszę powiedzieć, że nawet nie mogłem go usunąć. Czy ten nalot to również efekt oksydacji tak jak w rzypadu czernienia olejem? Czy wobec tego zabezbiecza on metal również przed korozją?. Kolory jakie sa na tej stronce też są dośc ciekawe, tzn chciałem powiedzieć , że oksydowany przedmiot nie musi byc wcale czarny.
Przypomina mi sie również fakt, że np. przedmioty oryginalnie kute w kuźni znacznie trudniej korodują od zrobionych z walcowanej stali. mają też ciekawy szarawy kolor .
Czy jeżeli komuś nie zależy na zahowaniu hartowanej struktury to czy przez nagrzewanie do czerwoności metalu zabezpiecza sie go przed korozją poprzez tlenki?. A zresztą taki przedmiot i tak można gwałtownie schłodzić w zimnej wodzie, co robi każdy kowal.
Pozdrawiam Pasterz.



Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
12:45 02-17-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Witam ponownie
Proszę mi napisać czy dokładne temperatury kąpieli chemicznych do oksydacji są bardzo istotne i w kiedy bde miał pewność że taka temperatura jest, przecież różnice są kilka stopni? I jeszcze jedno pytanie, jaka jest temperatura wrzenia roztworu i czy przez cały czas oksydacji roztwór musi się gotować, czy po zagotowaniu trzeba go odstawić na czas oksydacji? Proszę o dokładne wyjaśnienie tej kwestii.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
19:01 02-17-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Napisane przez Pasterz



Witam.
Może zacznę od końca twojego postu, te barwy nalotowe powstają przy podgrzewaniu stali przy dostępie tlenu atmosferycznego i zależą od stopnia utlenienia Fe zawartego w stali. Żelazo Fe, ma różne stopnie utleniania, Fe*, Fe**, Fe***, czyli powstają tlenki żelaza FeO, Fe2O3, Fe3O4, Każdy z nich ma inną barwę, przemiany jednego tlenku przy ogrzewaniu w drugi nie przechodzi odrazu w całej objętości i nagle, lecz stopniowo, wobec czego powstają różne barwy, zależne od składowej ilości wymieszanych tworzących się tlenków. FeO ma kolor jasno beżowy, Fe2O3 rdzawo czerwony, Fe3O4 czarny. Mieszając te kolory, powstaje paleta barw, od jasno żółtego do niebiesko szarego, lub ciemno szarego. Te barwy występują, gdy istnieje dostęp tlenu atmosferycznego, a stal nie nagrzano jeszcze do czerwoności, czyli nie osiągnięto temperatury rzędu 500 stopni C, przed osiągnięciem tej temperatury stal pokrywa się nalotem ciemno szarym (mieszanina tlenków Fe2O3 i Fe3O4). Po osiągnięciu temperatury żaru od około 650 (wiśniowej) stal, czyli zawarty w niej Fe zaczyna Przy dostępie tlenu pokrywać się Fe3O4 i Fe2O3 tak zwaną zendrą. Zendra po ostygnięciu w kolorze szaro niebieskiej dobrze jest związana z podłożem, pasywuje powierzchnię i chroni przed korozją. Było, bo wszystko super, gdyby była idealnie szczelna jak to jest na glinie, lecz jest porowata i po jakimś czasie w obecności wody tworzą się wodorotlenki żelaza i powstanie lokalnych ogniw galwanicznych i następuję korozja elektrochemiczna. Masz rację to też była oksydacja (oksydacja to inaczej utlenianie) tylko efektem jej nie było otrzymanie samego magnetytu Fe3O4 (czarnego), tylko mieszaniny Fe2O3 i Fe3O4 z przewagą tego pierwszego tlenku, dlatego barwa jest ciemno szara. Jeszcze jest zgryz tlenek Fę2O3 nie chce się utlenić do Fe3O4, w normalnych warunkach. Dlatego nas interesujący otrzymujemy w kąpielach z wodorotlenkami i silnymi utleniaczami. Gdy istnieje na powierzchni stali, którą czernimy w kąpielach wodorotlenkowych musimy go wcześniej usunąć. Oksydacja zawsze podnosi odporność korozyjną stali i musi być uzupełniona pokryciem olejami lub woskiem, które je wspomagają, ponieważ szczelnie zatykają pory i odcinają od wody. Stal nie korodowałaby tak szybko gdyby nie wszechobecność wody, jest przecież nawet w powietrzu pod postacią pary. Masz oczywiście racje kuty przedmiot jest pokryty grubszą warstwą tlenków, natomiast walcowany w hucie ma tą warstwę o wiele mniejszą oraz bardziej zanieczyszczony chemikaliami o odczynie kwaśnym. Technologia walcowania jest trochę inna jak kucia, rozgrzany do białości kęs stali jest przepuszczany przez walce, które aby nie uległy zniszczeniu są chłodzone ogromną ilością wody (woda zawiera dodatki żeby walce się nie ślizgały), walcowana stal natychmiast ją pokrywana i odrazu zamienia się w parę odcina przez dostęp tlenu i stal już nie pokryje się taką ilością tlenków. Mają one trochę inną skład i powierzchnia zanieczyszczona jest resztkami chemicznymi po odparowaniu wody. Oczywiści to w wszystko w wielkim uproszczeniu, (napisano o tym książki), ale myślę, że przybliży to trochę zagadnienie.
Pozdrawiam Bel.


Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
19:07 02-17-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Napisane przez mek100


Witam.
W praktyce kąpiele na gorąco sporządzając z odczynników tj. wodorotlenków i azotanów są po rozpuszczeniu w postaci kaszowatej i wyglądają jak by wszystko się nie rozpuściło w wodzie, faktycznie tak jest, bo są roztworami przesyconymi w temperaturze pokojowej. Dopiero podczas stopniowego ogrzewania się rozpuszczą. Temperatura wrzenia takiego roztworu jest w granicach 150 stopni w zależności od stężenia roztworu. Bardziej stężone wyższa temperatura. Więc w opisach skład kąpieli determinuję temperaturę jej wrzenia, podane przepisy są tak zrobione, że kąpiel wrze w podanych zakres temperatur. Podczas grzania w miarę ubytku wody temperaturę w reguluję się dolewając wodę do kąpieli, która ubywa przez parowanie. Ile dolać to właśnie jest doświadczenie, trzeba próbować pamiętając o tym, że dodajemy małymi porcjami (woda wrze w 100 stop. C) Będzie pryskać, woda odrazu wrze i zamienia się w parę, ostrożnie. Kąpiele podczas czernienia muszą wrzeć, łatwiej utrzymywać temperaturę jak kąpieli jest więcej w naczyniu. Wrzeć to nie znaczy, że ma bulgotać na cały gaz, lecz delikatnie bąbelkować, woda tak nie odparowuje szybko.
Z tym zakresem temperatur w opisach głownie należy przestrzegać dolnej granicy temperatur, ponieważ jak jest za niska reakcja nie może przebiegać prawidłowo. Jeszcze jedna sprawa, jeżeli decydowałby się na kąpiele gorące, zatkanie rurki z jednej strony musi nastąpić po wstępnym jej nagrzaniu nie w kąpieli, lecz na płomieniem lub na maszynce elektrycznej, żeby powietrze się nagrzało i rozszerzyło dopiero można zaczopować drugi koniec w innym wypadku przedmiot włożony do gorącej kąpieli zaraz nagrzeje powietrze zawarte w rurce, wytworzy ciśnienie i wystrzeli gwałtownie korek i gotowe rozpryski gorącej kąpieli.
Pozdrawiam Bel.



Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
21:50 02-17-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Dzięki za odpowiedź eksperta, cieszę się że mogę się tutaj czegoś nowego nauczyć, a wiedzy nigdy za wiele. Mam jeszcze pytanie odnośnie metody przez nacieranie roztworem wg przepisu:
Skład roztworu
1. Denaturat 5ml
2. Kwas azotowy stężony HNO3 2ml
3. Chlorek żelaza FeCl3 7,5g
4. Siarczan miedzi CuSO4*5H2O 0,5g
5. Woda 900ml
Ciekawy jestem jaka jest konsystencja tego roztworu(mała ilość chemikalii w stosunku do ilości wody), jaka jest jakość takiej oksydy(nie wymaga nagrzania przedmiotu) i czy taki roztwór trzeba przygotować 24 godziny wcześniej, czy ta metoda jest pewna? Proszę o w miarę szczegółową odpowiedź.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
22:07 02-17-2005

IP: 217.144.xxx.xxx


Napisane przez mek100


Witam.
Popatrz na skład większość to płyny, grubo ponad litr, będzie to rzadki żółto zielony płyn.
Pzdrawiam Bel.

Odpowiedz z cytatem
Ruudi
Niezarejestrowany
22:49 02-17-2005

IP: 212.186.xxx.xxx
Kąpiele daja tak niewielka grubość warstwy uTlenionej/zaoksydowanej-tlen -oxygenium stad oksydacja/że nie ma sensu zatykanie otworów w rurce/lufie np/ która oksydujemy.Najlepiej wykonywać powłoke o grubości 0,6-0,8 mikrona-uzyskuję sie ja nie przesadzając z czasem i temperaturą.Grube powłoki-czyli powyzej 2mikronów są matowe,czarne lub szarawoczarne i kiepskie pod wzgledem wytrzymałości mechanicznej.sama powłoka ma niezbyt wielką odporność na korozje ,dlatego pokrywa sie je dodatkowo olejami lub woskami.Stezenie chemikalii/czyli zbytnie odparowanie wody /ma bardzo istotny wpływ na tworzenie sie powłoki tlenkowej w temperaturze bliskiej temperaturze wrzenia roztworu.przy bardzo duzym stezeniu/powyzej 1500g/litr/powłoka w ogóle sie nie utworzy.Równiez temperatura jest sprawą wazną.powłoki wytworzone w temperaturach powyżej 145 stopni C,nie nadaja sie do celów ochronnych,są przewaznie źle wykształcone i pokryte luźnym nalotem uwodnionego tlenku żelazowego..Najlepsze wyniki oksydowania stali uzyskuje się w roztworach o stężeniu 800-900g/l NaOH,a wiec w temperaturze 140-145stopni C.

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
13:04 02-18-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Piszesz że aby otrzymać powłokę 0,6-0,8 mikrona nie należy przesadzać z czasem. Czy zależy to także od gatunku stali?
Stosując metodę
Skład kąpieli
1- Wodorotlenek sodu NaOH 700g do 800 g
2- Azotan sodu NaNO3 200g do 250 g
3- Azotyn sodu NaNO2 50g do 70 g
4- Woda 1000 cm3
Aby otrzymać powłokę 0,6-0,8 mikrona jaki powinien być czas kąpieli skoro podano przedział czasowy od 20 do 120 min. Oglądając co jakiś czas przedmiot nie można przecież stwierdzić grubości powłoki? Proszę o szczegółową odpowiedź ekspertów.

Odpowiedz z cytatem
Ruudi
Niezarejestrowany
21:42 02-18-2005

IP: 212.186.xxx.xxx
Czas jest rzeczą najprostszą/zgadnij skad ten cytat/-a prawde mówiac to tylko w zasadzie praktyka-literatura podaje nastepujace współczynniki-/podany przez Ciebie skład kapieli-inny skład inne parametry/-temp początkowa 138-140 stopni,temp. końcowa 142-146-czyli dość ostry reżim.Czas 20-120 monut.Z praktyki powiem Ci że zalezy to od masy przedmiotu-mały szybko sie nagrzewa w kąpieli i szybko czerni,duzy ,masywny traci duzo czasu na ogrzanie ,a i temperatura kapieli spada dość drastycznie.Mało kto ma mozliwość sporzadzenia i nagrzania /w warunkach było nie było spartańskich bo domowych/kociołka z kilkunastoma litrami kąpieli oksydującej,a i cena odczynników nie jest dla wszystkich obojętna.Ja przy czernieniu doszedłem do wniosku ze rozwiązaniem jest tu badrzo grubościenne naczynie magazynujace odpowiednia ilość ciepła w swoich sciankach,a jego rozmiar doświadczalnie okresliłem dla największych elementów które czerniłem,tak by z kazdej strony przedmiotu było co najmniej 5 cm kąpieli do ścianek.Naczynie było nagrzewane elektrycznie w łaźni piaskowej,temperature mierzyłem termoparą NiCr-Ni i miliwoltomierzem posiłkując się odpowiednimi tabelami,a potem dorobiłem na tej termoparze termoregulator o bardzo małej histerezie.Przykrywałem to wszystko płytą szklaną ze starej kuchenki gazowej/z drzwiczek od piekarnika/bo to pryska mikrokropelkami które pieknie wypalaja dziurki w sluzówce nosa.Nie zdarzyło mi się niczego dłużej oksydować niż pół godziny.Ale wczesniej robiłem próby na kawałkach takiej samej stali.Po prostu brałem kawałek izanurzałem go częściowo w kapieli na np 10 minut,potem zanurzałem głebiej na nastepne 10 minut itd,a potem jak juz cały był poczerniony miałem skale porównawczą z przedziałem 10minutowym i wybierałem moim zdaniem najlepiej wygladający obszar.Minuta a nawet 5 w jedna lub drugą strone nie daje specjalnej róznicy.Funkcja czasu jest uzależniona od zawartości węgla w stali i tak:
0,7%-135-137 stopni-10-30min
0,7-0,4%-138-140stopni-30-50min
0,4-0,1%-142-145stopni-40-60min
stal stopowa-142-145stopni-60-90min
procenty odoszą się do zawartosci węgla w stali.Stale stopowe oksyduja sie zdecydowanie gorzej/no w końcu dodatki podnoszą odporność na utlenianie/ale czasem można uzyskać zadziwiający efekt marmurka lub zblizony do wyglądu damastu.Dla czczej ciekawości wykonałem kidyś czernienie garści śrub grzejac kapiel w niewielkim garnuszku na gazie-zero regulacji temperatury-o tyle tylko by za gwałtownie nie wrzało,wyszło pieknie i pomimo upływu kilkunastu lat oksyda trzyma i się nie starła-fakt że sruby wkrecone są w imak tokarki i na świeze powietrze nie wyprowadzane ;-)).Po ostygnieciu kapiel przyjmuje postać stałą.By ja rozcieńczyć na zastygnietą kapiel nalezy nalać tyle wody by wyrównać do dawnego poziomu/dlatego lepiej go sobie zaznaczyć na naczyniu z kapiela-najlepiej na zewnatzr naczynia bezposrednio po jej sporzadzeniu,podgrzana kapiel stanie sie kaszkowata i woda wpłynie w ta kasze i kapiel sie rozcieńczy,bez efektów widowiskowych.Dolanie wody do goracej kapieli może doprowadzić do autentycznego horroru,w zetknięciu z kapiela mająca 140stopni/woda dla przypomnienia WRZE w 100stopniach/woda niemal eksplozywnie zamieni sie w pare i zawartość naczynia z kąpiela przemiesci sie w powietrze z duza energia,poniewaz jest to kapiel nie tylko silnie zraca ale i silnie utleniająca-wszelkie palne materiały z którymi sie zetknie natychmiast buchna/dosłownie/płomieniem.O skórze i reszcie nieszczęsnego dolewacza nie wspomnę-w najlepszym wypadku mozna zostać kaleką.Niedowiarkom proponuję zanurzenie w kapieli kawałeczka drewienka-np końca bambusowago patyczka do szaszłyków.Żartów tu naprawdę nie ma.Rany po oparzeniu ta kapiela goją się ohydnie wolno,i zostaja paskudne blizny.Osobiście proponuję robić to czernienie na wolnym powietrzu,na stabilnym stanowisku,w odzieży ochronnej/absolutne minimum to okulary ochronne i rekawice/ i nie samotnie,bo licho nie śpi.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
22:35 02-18-2005

IP: 217.144.xxx.xxx
Witam.
Wdzięczny jestem Ruudiemu, za uzupełnienie odpowiedzi. Dodam, że większe przedmioty zakamarkami podgrzewałem wstępnie, gorącym nadmuchem, bałem się, że gdzieś utknęło trochę wody i tak podgrzany wkładałem do kąpieli. Tak jak Ruudi przypominam jeszcze raz o bezpieczeństwie dodam jeszcze, że do takiej kąpieli nie wkładać aluminiowych drutów lub blachy. Jest jeszcze jedno rozwiązanie dużo bezpieczniejsze, ale to nie jest oksydowanie tylko wyglądem je przypomina, pokryć stal cynkiem tyle że metodą chemiczną lub elektrolizą i tak położony cynk łatwo się barwi na trwały kolor czarny.
Pozdrawiam Bel.





Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
15:28 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Witam ekspertów. Mam jeszcze pytanie. W sklepach z bronią można kupić preparaty do uzupełniania oksydy broni, nie są tanie. Jakie to są preparaty, z czego są zrobione i jaka jest jakość takiego czernienia? Jeżeli zamierzam oksydować w temperaturze pokojowej, czy lepiej będzie jak zrobię roztwór samemu według receptury:
Skład roztworu
1. Denaturat 5ml
2. Kwas azotowy stężony HNO3 2ml
3. Chlorek żelaza FeCl3 7,5g
4. Siarczan miedzi CuSO4*5H2O 0,5g
5. Woda 900ml
Co będzie pewniejsze?
Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
18:30 02-19-2005

IP: 217.144.xxx.xxx
Witam.
W sklepach sprzedających broń są w ofercie gotowe kąpiele do czernienia na zimno, którymi ma się uzupełniać ubytki w czernieniu, pod różnymi nazwami i różnych cenach. Spotkałem się z tak rozbieżnymi opiniami o skuteczności i jakości czernienia, że trudno mi jest coś o nich powiedzieć. Tym bardziej, że osobiście ich nie stosowałem, a producent nie podaje ich składu. Więc trudno mi nawet wstępnie oceniać i wypowiadać o ich skuteczności. Mogę tylko podpowiadać, że jeżeli będą ostrzeżenia o bardzo trujących właściwościach i zastrzeżeniu o przeprowadzaniu operacji na otwartej przestrzeni, to kąpiel być może zawiera chlorek rtęci.
To tylko moje przypuszczenia. Może odezwie się ktoś, kto takie środki stosował. Po za tym trzeba spróbować, np. wjakiś nie widocznym miejscu na przedmiocie, jak to ma być robione w kąpieli na zimno, własną kąpielą czy zakupioną. Nikt Ci nie zagwarantuję, że podany przepis choćby jak najdokładnieszy w Twoim wypadku się uda. Wszystkie podane opisy to wskazówki jak się można do takiej operacji zabrać, poprostu trzeba próbować. Tak jak opisywał Ruudi, w dużej mierze zależy jaka jest stal ktorą czernimy, jak sie nie uda jednym sposobem trzeba próbować inny.
Pozdrawiam Bel.






Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
20:06 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
W moim wypadku, do mojego przedmiotu jakim jest lufa karabinu myślę że najlepszym sposobem bedzie oksydacja w temperaturze pokojowej, ale też nie jestem pewny do końca. Z tymi kąpielami we wrzących roztworach wolałbym nie ryzykować, nie mam doświadczenia w tym zakresie i to mnie martwi. Gdzie mieszkasz Bel, czy mógłby mi to zrobić ktoś z doświadczeniem?

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
20:47 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Poradź mi Bel co o tym myślisz, znalazłem coś takiego
http://www.militaria.pl/cocoon/product.xml?product=2299&page-frag =4&prev-page-number=17

i

http://www.militaria.pl/cocoon/product.xml?product=2301&page-frag =3&prev-page-number=16


Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
21:07 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Znalazłem inne
http://www.artemix.com.pl/x_C_I__P_3211731;3210003.html
http://bron1.pl/?load=akcesoria&kategoria=36
Ale który preparat wybrać?


Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
21:10 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
I jeszcze jeden:
http://www.sportsoptics.pl/series.php?id=55
Głowa już boli.

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
21:20 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Ale to mnie najbardziej zainteresowało Bel:
http://www.sportsoptics.pl/product_detail.php?group=accessories&i d=BIR029057141306
Co o tym myślisz? Potrzebna mi jest opinia fachowca.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
22:30 02-19-2005

IP: 217.144.xxx.xxx
Witam.
Trudno mi zadecydować za Ciebie, jak już pisałem nie stosowałem tych środków, mogę tylko powiedzieć, że kolor oksydowania, określany jako PLUM BROWN stosowali amerykanie widziałem to na starym eksponacie Colta, jest to brązowo śliwkowy kolor, tak jak by na kolor granatowy nałożono błyszczący rdzawo brązowy odcień . Osobiście mnie się nie podobał, ale i dziś w tym stylu wykonywane są repliki. Brünierung w języku niemieckim to brunirowanie, to właśnie niebiesko czarne zabarwienie. KLEVER SCHNELL BRÜNIERUNG na metce dostrzegłem, że barwią stal o zawartości węgla do 3% węgla, ale to przesada stal nie ma więcej węgla jak niecałe 2%, powyżej 2,5% węgla to już żeliwa. BICHWOOD CASEY reklamuje się jako do stali hartowanej i z zawartością niklu lub chromu, prawdopodobnie tak jak w twoim okazie. Trudno mi za Ciebie decydować. Podsumuj otrzymane wskazówki z wszystkich postów i musisz sam zaryzykować. Oczywiście łatwiej to zrobić na zimno.
Pozdrawiam Bel.



Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
22:54 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx




Witam.
Trudno mi zadecydować za Ciebie, jak już pisałem nie stosowałem tych środków, mogę tylko powiedzieć, że kolor oksydowania, określany jako PLUM BROWN stosowali amerykanie widziałem to na starym eksponacie Colta, jest to brązowo śliwkowy kolor, tak jak by na kolor granatowy nałożono błyszczący rdzawo brązowy odcień . Osobiście mnie się nie podobał, ale i dziś w tym stylu wykonywane są repliki. Brünierung w języku niemieckim to brunirowanie, to właśnie niebiesko czarne zabarwienie. KLEVER SCHNELL BRÜNIERUNG na metce dostrzegłem, że barwią stal o zawartości węgla do 3% węgla, ale to przesada stal nie ma więcej węgla jak niecałe 2%, powyżej 2,5% węgla to już żeliwa. BICHWOOD CASEY reklamuje się jako do stali hartowanej i z zawartością niklu lub chromu, prawdopodobnie tak jak w twoim okazie. Trudno mi za Ciebie decydować. Podsumuj otrzymane wskazówki z wszystkich postów i musisz sam zaryzykować. Oczywiście łatwiej to zrobić na zimno.
Pozdrawiam Bel.


Napisane przez Bel


Wielkie dzięki Bel za to że okazałeś zainteresowanie moim problemem. Dzięki Tobie wiele się nauczyłem, co prawda mam tylko jeden przedmiot do oksydacji M. 98k w super stanie, i tak jak napisałeś muszę się zdecydować na jeden sposób, bo chcę aby mój okaz wyglądał jak najlepiej, ale dzięki twojej wiedzy, którą potrafisz świetnie przekazać myślę że będzie mi łatwiej się zdecydować.
NAJWAŻNIEJSZE JEST TO ŻE SĄ LUDZIE, KTÓRZY CHĘTNIE PRZEKAZUJA SWOJĄ WIEDZĘ TYM SAMYM UCZĄC INNYCH. Jeszcze raz wielkie dzięki.

Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
22:58 02-19-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Nie znamy się ale wyświadczyłeś mi wielką przysługę. Jesteś wielki Bel.

Odpowiedz z cytatem
Ruudi
Niezarejestrowany
23:46 02-19-2005

IP: 212.186.xxx.xxx
Wzystkie oksydy na zimno osiagalne w tej chwili,poza oksydą z cekhaus.pl,sa o kant d... roztrzaść.Sportoptics ma w tej chwili problemy bo zagineła przesyłka ze specyfikami i Jankesi maja to gdzieś-martw sie chłopie sam.Lufe spokojnie mozesz oksydować na gorąco nawet /a nawet lepiej/bez zatykania czymkolwiek przewodu lufy,nie rozhartujesz jej bo lufy nie są hartowane,a temperatura odpuszczania stali lezy i tak powyzej 160 stopni C.Kolor Plum Brown nadaje si e do broni CP?czarnoprochowej/.Mauzer musi być czarny.
Specyfiki do oksydacji na zimno nadają sie jedynie do kosmetycznych poprawek otarć oksydy a nie do oksydacji całej broni.Sa ludzie którzy wykonuja taka usługę,w zasadzie zrobi Ci to każdy rusznikarz,ale jezeli masz Mauzera w dobrym stanie ,a nie zdekowanego/na takiego tez trzeba pozwolenie-paranoja/,to narazisz sie na kłopoty.Tak więc sprawa wyglada cieńko i musisz raczej sam cos podziałać.

Odpowiedz z cytatem
Bel
Niezarejestrowany
11:25 02-20-2005

IP: 217.144.xxx.xxx
Witam.
Mek100 przesadzasz to nie mnie należą się pochwały, to zasługa tego Forum, przecież każdy z uczestników, który wiedział coś na postawiony prze Ciebie temat podzielił się tym, to Forum jest wielkie, każdy dzieli się cząstką wiedzy i doświadczeń dopiero suma ich zebrana razem może być wielka. Forum odwiedzane jest nie tylko przez miłośników rekonstrukcji średniowiecznych kusz, trafiają tu ludzie z żyłką do techniki zawsze jakieś ziarenko zostanie dodane. W większości są tu miłośnicy kuszy i majsterkowicze, którzy starają się poznać techniki i sekrety zapomnianych rzemiosł, wymieniają się własnymi doświadczeniami i demonstrują w miarę możliwości swoje z mozołem wykonane własnoręcznie egzemplarze rekonstrukcji kusz. Wielu z nich robi to po raz pierwszy, ja sam dopiero się do tego zabieram i gromadzę materiały, a na Forum jestem nie długo. Tak się szczęśliwie składa, ze to bardzo szeroki krąg zagadnień, począwszy od historii a na złotych rękach skończywszy. Każdy biorący w nim swój udział, nawet tylko pytając (stawia problem) zostawia w nim cząstkę, bo pobudza innych do pozielenia swoimi doświadczeniami i zdobytymi umiejętnościami, lub szukania odpowiedzi i tych, co coś wiedzą. Pewnie, trzeba przeszukać archiwum, ale nie może być encyklopedią. Za to Forum ma tą przewagę, że jest żywe, stale się praktycznie samo aktualizuje. Ma ono jeszcze swoją indywidualność, niespotykaną gdzie indziej. Nie wiem czy na to zwróciłeś uwagę.
Pozdrawiam Bel.



Odpowiedz z cytatem
mek100
Niezarejestrowany
13:46 02-20-2005

IP: 213.227.xxx.xxx
Skromność jest podstawą wielkości.

Zmoderowane 14:34 31-Jul-2008 przez Albertus

Odpowiedz z cytatem
KUNO
Niezarejestrowany
14:56 07-23-2008

IP: 77.253.xxx.xxx
Widzę że ktoś ma tu jakiś problem, jest to forum o kuszach ale nie wszyscy to rozumieją i zamieszczają posty z jakimiś pierdołami. Niestety są w śród nas także niedorozwoje którzy nie potrafią zaistnieć w środowisku i prubóją zwrucić uwagę innych przez wstawianie do forum jakiś bzdur. Ktoś musi być nieżle popierdol.... że z uporem maniaka wstawia tu w kółko to samo. Zastanów się człowieku nad sobą i nad tym co czynisz a może dojdziesz do wniosku że nie tędy droga i że należy szukać pomocy u specjalisty od zaburzeń psychiczno - osobowych.

Odpowiedz z cytatem
buzka
Niezarejestrowany
18:15 09-13-2008

IP: 83.29.xxx.xxx
Witam
Jestem zapalonym chemikiem i chciałbym się dowiedzieć w jaki sposób od chemicznego punktu widzenia następuje czernienie. Interesuje mnie zwłaszcza skład z NaOH i HNO2 (lub zamiast HNO2, HNO3). Proszę szczegulnie o reakcje chemiczne oraz wyjaśnienie koloru akurat czarnego(spodziewam się że jest to związane z Fe3O4) lecznie wiem jak to powstaje. Przecież każdy chemik wie że NaOH nie przeraguje z solą zawierającą kation sodu. A więc po co tye dwa związki są potrzebne. Jeżeli by Pan mógł to proszę mi odpisać na emaila buzka_mateusz91@o2.pl lub powiadomić że wrzucił pan post już na forum.

Odpowiedz z cytatem

  Odpowiedz  

Powrót do strony głównej

Archiwum:
[1]











Back to main page



34all - stwórz własne forum